drukuj    zapisz    Powrót do listy

6460 Znaki towarowe, Własność przemysłowa, Urząd Patentowy RP, Oddalono skargę kasacyjną, II GSK 2002/22 - Wyrok NSA z 2026-02-18, Centralna Baza Orzeczeń Naczelnego (NSA) i Wojewódzkich (WSA) Sądów Administracyjnych, Orzecznictwo NSA i WSA

II GSK 2002/22 - Wyrok NSA

Data orzeczenia
2026-02-18 orzeczenie prawomocne
Data wpływu
2022-10-28
Sąd
Naczelny Sąd Administracyjny
Sędziowie
Henryka Lewandowska-Kuraszkiewicz
Patrycja Joanna Suwaj /przewodniczący/
Wojciech Sawczuk /sprawozdawca/
Symbol z opisem
6460 Znaki towarowe
Hasła tematyczne
Własność przemysłowa
Sygn. powiązane
VI SA/Wa 321/22 - Wyrok WSA w Warszawie z 2022-07-06
Skarżony organ
Urząd Patentowy RP
Treść wyniku
Oddalono skargę kasacyjną
Powołane przepisy
Dz.U. 2013 poz 1410 art. 131 ust. 2 pkt 1 , art. 132 ust. 2 pkt 2 i art. 132 ust. 2 pkt 3, art. 255 ust. 4
Ustawa z dnia 30 czerwca 2000 r. - Prawo własności przemysłowej - tekst jednolity
Dz.U. 2022 poz 1467 art. 492 § 1 pkt 1
Ustawa z dnia 15 września 2000 r. Kodeks spółek handlowych (t. j.)
Dz.U. 2024 poz 572 art. 7, art. 75, art. 77, art. 80 i art. 107 § 3
Ustawa z dnia 14 czerwca 1960 r. Kodeks postępowania administracyjnego (t.j.)
Sentencja

Naczelny Sąd Administracyjny w składzie: Przewodniczący Sędzia NSA Patrycja Joanna Suwaj Sędzia NSA Henryka Lewandowska-Kuraszkiewicz Sędzia del. WSA Wojciech Sawczuk (spr.) Protokolant starszy asystent sędziego Dorota Onyśk po rozpoznaniu w dniu 18 lutego 2026 r. na rozprawie w Izbie Gospodarczej skargi kasacyjnej P. Sp. z o.o. w K. od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 6 lipca 2022 r. sygn. akt VI SA/Wa 321/22 w sprawie ze skargi P. Sp. z o.o. w K. na decyzję Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 1 czerwca 2021 r. nr Sp. 85.2020 w przedmiocie unieważnienia prawa ochronnego na znak towarowy oddala skargę kasacyjną.

Uzasadnienie

I.

Decyzją z 1 czerwca 2021 r. nr Sp. 85.2020 Urząd Patentowy Rzeczypospolitej Polskiej, na podstawie art. 131 ust. 2 pkt 1 ustawy z 30 czerwca 2000 r. Prawo własności przemysłowej (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 1410 ze zm. - dalej jako pwp), po rozpoznaniu wniosku B. Spółka z ograniczona odpowiedzialnością Spółka komandytowa w Międzyrzecu Podlaskim (wnioskodawca), unieważnił prawo ochronne na znak towarowy słowno-graficzny "P." nr [...], przysługujące P. Sp. z o.o. w Kobyłce (obecnie S. Sp. z o.o. w K. - dalej jako zgłaszająca, uprawniony) oraz orzekł o kosztach postępowania.

Organ uznał, że w sprawie zmaterializowała się przesłanka złej wiary zgłaszającego sporny znak towarowy. Zaznaczył, że uprawniony jest osobą prawną - spółką z ograniczoną odpowiedzialnością, w której G. K. pełni funkcję prezesa zarządu, będąc jednocześnie jej jedynym wspólnikiem. G. K., który był prezesem spółki L. Sp. z o.o., umową z 3 marca 2010 r. sprzedał swoje udziały P. Sp. z o.o., z którego podmiotu powstała spółka D. Ponadto umową z 20 maja 2010 r. G.K.i przeniósł z D. Sp. z o.o. (w której pełnił funkcję wspólnika) część znaków towarowych do L.Sp. z o.o., która została następnie przejęta przez P. Sp. z o.o. (poprzednika wnioskodawcy). Umowy zawierają klauzulę z zakazem konkurencji wobec G. K. W umowie z 20 maja 2010 r., dotyczącej świadczenia usług na rzecz L. oraz w umowie sprzedaży udziałów z 3 marca 2010 r. G. K. zobowiązał się wobec P. Sp. z o.o., że w okresie obowiązywania umowy o świadczenie usług, tj. przez 24 miesiące od dnia jej podpisania oraz 3 lata po ustaniu tej umowy nie będzie prowadzić wobec tej spółki jakiejkolwiek działalności konkurencyjnej. Kolejno w 2011 roku P. Sp. z o.o. przejęła L. W 2014 roku nastąpiło połączenie X. Sp. z o.o. oraz D. Sp. z o.o. Na podstawie art. 492 § 1 pkt 1 ksh, Spółka X. Sp. z o.o. wniosła cały swój majątek do D. Sp. z o.o., który jest wspólnikiem wnioskodawcy. Taki podmiot jest jednym z uprawnionych do spornego znaku towarowego. Zdaniem organu, w tej sytuacji zobowiązania istniejące wobec P. Sp. z o.o. istnieją również wobec B. Sp. z o.o. Sp. k. Urząd Patentowy wskazał, że zakaz konkurencji wynikający z ww. umów, obejmował nie tylko G. K., ale również podmioty powiązane z nim osobowo i kapitałowo, w których pełni funkcje w zarządzie lub radzie nadzorczej. Uprawniony P. Sp. z o.o. jest powiązany z G. K. poprzez pełnienie przez niego funkcji prezesa zarządu do dnia 8 kwietnia 2015 r. W dacie zgłoszenia do ochrony spornego znaku pełnił zatem funkcje zarządcze. Uprawniony (spółka) wiedział o tym, że oznaczenie P. znajduje się w portfolio znaków towarowych P. Sp. z o.o. Znak ten bowiem został nabyty od uprawnionego wraz z szeregiem innych znaków towarowych.

Urząd zwrócił również uwagę na podobieństwo spornego znaku P. do oznaczenia Pryncypałki. Podobieństwo to, zdaniem organu, wynika z zastosowania elementu słownego "P.", który jest identyczny w obu oznaczeniach. Co prawda oba oznaczenia posiadają również inne elementy słowne, jednakże elementem wyróżniającym i dominującym jest element słowny P. Taka konstrukcja znaku spornego sprawia, że odbiorcy widząc towary oznaczane znakiem spornym mogą poczynić błędne założenie, że oznaczenie to jest odmianą bądź wchodzi w skład rodziny znaków wnioskodawcy, który w toku postępowania wykazał swoje uprawnienie do szeregu oznaczeń zawierających element słowny P.

Organ podkreślił ponadto, że znak towarowy był używany i promowany zarówno przez uprawnioną, przed przeniesieniem prawa do znaku jak i przez nabywcę (i jego następców prawnych) a z promocji wynika silna znajomość produktu oznaczanego tym znakiem. Skoro zaś uprawniony i G. K. zgłosili szereg znaków towarowych z elementem słownym P. (jak np. P.K., P. czy B.) to musieli zdawać sobie sprawę z siły oddziaływania elementu słownego P. Element ten wskutek silnej promocji i wieloletniej obecności na rynku stał się bowiem rozpoznawalny. Można zatem przyjąć, że stosując ten element słowny w znakach towarowych przeznaczonych do oznaczania szeroko rozumianych słodyczy, mamy do czynienia z kolejnymi produktami po P. o tym samym pochodzeniu. Co istotne, towary oznaczane tymi znakami, to głównie szeroko rozumiane słodycze, a więc towary nabywane bez szczególnego namysłu, odruchowo. W konsekwencji Urząd uznał, że sporny znak towarowy P. nawiązuje w silny sposób do wcześniejszego oznaczenie P. Co więcej, został zgłoszony do ochrony w trakcie trwania zakazu konkurencji G. K., który trwał do 20 maja 2015 r. W tej sytuacji Urząd uznał jako naganne, działanie polegające na zgłoszeniu znaku towarowego, który teoretycznie w przyszłości może służyć do oznaczania towarów konkurencyjnych, przez uprawnionego, którego prezesem w dacie zgłoszenia do ochrony spornego znaku był G. K., a także złamanie zakazu konkurencji. Jest to bowiem czynność przygotowawcza, działanie z zamiarem działania konkurencyjnego, polegającego na posługiwaniu się zbliżonymi oznaczeniami nanoszonymi na towary tego samego rodzaju. Organ uznał, że uprawniony świadomie zgłosił do ochrony znak towarowy podobny i nawiązujący do oznaczenia należącego do wnioskodawcy w odniesieniu do identycznych i podobnych towarów i usług. Przy czym z racji prowadzonej działalności uprawniony i G. K., wobec uprzedniej współpracy ze spółkami należącymi do grupy D., mieli pełną wiedzę o tym jakie znaki należą do grupy D., a także na czym polega działalność członków ww. grupy. Ponadto uprawniony i G. K. działali z nagannym zamiarem ponownego przywłaszczenia oznaczeń z elementem słownym P., które były silnie promowane na rynku, a tym samym były towarami o wysokiej rozpoznawalności. Zdaniem UPRP, było to działanie negatywne i szkodliwe wobec wnioskodawcy a nadto naruszało etykę i dobre praktyki działalności gospodarczej, zwłaszcza, że wnioskodawca i G. K. współpracowali ze sobą, a na G. K. ciążył zakaz konkurencji wynikający z zawartych wcześniej umów o współpracy. Uprawniony w swojej działalności posługiwał się opakowaniami zbliżonymi do opakowań wnioskodawcy. Takie działanie miało wpływ na odbiór towarów oznaczanych spornym znakiem. Nabywcy tych towarów mogli mieć mylne przekonanie, że dokonują zakupu towarów wnioskodawcy, co nie jest prawdą. Powszechnie wiadomo, że towary silnie reklamowane i promowane, a takimi niewątpliwe są towary oznaczane znakami wnioskodawcy, przyciągają uwagę odbiorców i wydają się być atrakcyjne i stają się rozpoznawalne. Nad promocją tych towarów oznaczanych znakami wnioskodawcy pracował również G. K., jeszcze przed zbyciem tych oznaczeń na rzecz poprzedników wnioskodawcy. Miał zatem wiedzę na ich temat, znał rynek zbytu i wiedział jaką mają wartość. Świadczył usługi doradcze poprzednikom D. i był członkiem jego rady nadzorczej. Miał zatem wiedzę nie tylko o produktach grupy D., ale także o jego strategii rynkowej i planach rozwoju. Tym samym dokonanie zgłoszenia spornego znaku było nieuczciwe. Ponadto w czasie obowiązywania zakazu konkurencji, G. K. podjął działania zmierzające do rozpoczęcia konkurencyjnej działalności uprawnionego jednocześnie mogącej mieć niekorzystny wpływ na działalność D. (jego poprzedników prawnych). Uprawniony co prawda wskazał, że to były jedynie działania przygotowawcze, jednakże w świetle utrwalonego orzecznictwa takie działania zmierzające do rozpoczęcia działalności konkurencyjnej, podjęte w czasie obowiązywania zakazu konkurencji, stanowią o naruszeniu tego zakazu, gdy wykraczają poza sferę wewnętrzną podmiotu oraz poza fazę planowania. Przy czym za złamanie zakazu konkurencji uznana jest każda działalność, która stwarza rzeczywiste zagrożenie dla interesów byłego kontrahenta lub pracodawcy.

W konsekwencji powyższego Urząd wskazał, że skoro art. 131 ust. 2 pkt 1 pwp stanowi samodzielną przesłankę unieważnienia prawa ochronnego, to uwzględnienie go pozwala na załatwienie sprawy w całości. Za zbędne więc uznał badanie pozostałych zarzutów dotyczących naruszenia art. 132 ust. 2 pkt 2 i art. 132 ust. 2 pkt 3 pwp.

II.

Wyrokiem z 6 lipca 2022 r. sygn. akt VI SA/Wa 321/22, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę P. Sp. z o.o. w K. na ww. decyzję Urzędu Patentowego.

WSA, w kontekście art. 255 ust. 4 i art. 256 ust. 1 pwp, zwrócił uwagę na istotę i specyfikę postępowania spornego podkreślając, że zasada działania Urzędu Patentowego z urzędu w postępowaniu spornym w kwestiach ustalania stanu faktycznego sprawy i jej wszechstronnego wyjaśnienia, zawarta w art. 7, art. 75, art. 77, art. 80 i art. 107 § 3 k.p.a., podlega odpowiedniej modyfikacji. Urząd nie może bowiem wyjść poza granice wniosku i wskazaną przez wnioskodawcę podstawę prawną, określające na tym etapie sprawę administracyjną. Przy takim unormowaniu nie można przenosić do postępowania spornego poprzez odesłanie z art. 256 ust. 1 pwp, obowiązków wynikających z art. 7 i art. 77 § 1 k.p.a. w zakresie zbierania dowodów oraz załatwiania spraw z uwzględnieniem interesu społecznego i słusznego interesu obywateli, ponieważ art. 255 ust. 4 pwp zawiera pełną regulację wykluczającą możliwość uzupełniającego zastosowania tych przepisów k.p.a. Sama natura postępowania spornego, w którym Urząd rozstrzyga spór pomiędzy stronami o przeciwstawnych interesach, bliższa pod wieloma względami kontradyktoryjnemu postępowaniu cywilnemu niż administracyjnemu, nakazuje daleko idącą ostrożność w przenoszeniu zasad określonych w k.p.a. do regulowania przebiegu postępowania spornego. Oznacza to, że normy postępowania spornego w tej sprawie wyznacza treść wniosku uczestnika, w tym zgłoszone przez niego zarzuty i wskazane podstawy prawne, a z uwagi na kontradyktoryjność tego postępowania, zasady te odnoszą się do obu stron postępowania administracyjnego. Na nich - w równym stopniu - spoczywa ciężar udowodnienia okoliczności, z których każda ze stron wywodzi korzystne dla siebie skutki prawne. Organ zaś realizuje zasadę prawdy obiektywnej, wyrażoną w art. 7 k.p.a., poprzez obowiązek wyczerpującego zbadania dowodzonych okoliczności w celu prawidłowego ustalenia stanu faktycznego sprawy, poprzez obowiązek dokonania wszechstronnej oceny podanych okoliczności konkretnej sprawy na podstawie analizy całego zgromadzonego materiału dowodowego i wyrażenie swojego stanowiska w uzasadnieniu podjętej decyzji. Także realizacji zasady zmierzającej na mocy art. 77 § 1 k.p.a. do wyczerpującego zebrania materiału dowodowego i następnie jego rozpatrzenia dokonuje poprzez ustalenie stanu faktycznego na podstawie wszystkich istotnych dowodów przedstawionych przez strony i wyjaśnienie podniesionych w sprawie zarzutów. W konsekwencji powyższego, na mocy art. 80 k.p.a. na podstawie całokształtu materiału dowodowego organ ocenia, czy dana okoliczność została udowodniona. Organ może odmówić wiary określonym dowodom, jednakże dopiero po ich rozpatrzeniu, wyjaśniając przyczyny takiej ich oceny, co winno mieć odzwierciedlenie w uzasadnieniu decyzji (art. 107 § 3 k.p.a.).

W ocenie Sądu pierwszej instancji powołane w skardze przepisy postępowania nie zostały naruszone. Specyfika postępowania spornego powoduje przy tym, że skoro podniesiony na etapie skargi do sądu argument dotyczący nieważności zakazu konkurencji (wynikającego z umowy o świadczenie usług z 20 maja 2010 r. zawartej przez wspólnika skarżącej spółki – G. K.), nie był w ogóle wykazywany przez zgłaszającego w toku postępowania przed Urzędem Patentowym, to bezzasadne jest stawianie post factum organowi zarzutu naruszenia art. 7, art. 8, art. 16, art. 77 § 1, art. 80 i art. 107 § 3 k.p.a., poprzez błędne ustalenie, co do jego wiążącego charakteru.

Na marginesie WSA zauważył, abstrahując od samej rozbieżności w orzecznictwie na tle ważności umów o zakazie konkurencji, że uwzględniając całokształt realiów zawieranych umów sprzedaży udziałów, przeniesienia praw ochronnych do znaków towarowych związanych z marką D. oraz finalnie samej umowy świadczenia usług doradczych w zakresie prowadzenia przedsiębiorstwa przez G. K., nie sposób uznać, aby zawierając tę ostatnią umowę, był on jej słabszą stroną, co miałoby uzasadniać domniemaną abuzywność postanowień wprowadzających trzyletni zakaz konkurencji (po wygaśnięciu umowy) bez wynagrodzenia z tego tytułu.

Oceniając przesłankę złej wiary, WSA wskazał na brak definicji legalnej oraz na wielość stanów, które mogą o niej świadczyć.

Sporny znak towarowy "P." został zgłoszony przez uprawnionego w sytuacji, gdy wiedział on, że inny przedsiębiorca z powodzeniem używa na rynku towarów spożywczych podobnego oznaczenia, czyli "P.". To również sam wspólnik skarżącej, G. K., przez wiele lat budował rozpoznawalność i renomę tego ostatniego oznaczenia a następnie sprzedał pełnię praw do wspomnianego znaku (którym aktualnie dysponuje uczestnik), zobowiązując się przy tym, w ramach zawartej 20 maja 2010 r. z nabywcą umowy o świadczenie usług doradczych, że zarówno w okresie jej obowiązywania (24 miesiące), jak też trzy lata, po jej ustaniu, nie będzie sam, ani nie spowoduje, aby spółki z nim powiązane prowadziły jakąkolwiek działalność konkurencyjną wobec wspomnianego nabywcy. Nadto zobowiązał się, że w tym czasie nie będzie podejmować jakiejkolwiek innej działalności mogącej negatywnie wpłynąć na działalność prowadzoną przez nabywcę praw do znaku. Oczywistym jest zatem, że G. K. dysponował szeroką wiedzą odnośnie, nie tylko, co do samego używania spornego znaku przez podmioty funkcjonujące w ramach grupy D., ale i przyjętej strategii wprowadzania produktów nim oznaczanych na rynek, ich reklamy, kanałów dystrybucji czy sposobów ich ekspozycji. Wiedza i doświadczanie G. K. w obszarze rynku relewantnego dla produktów znakowanych spornym oznaczeniem, były przy tym wartością tak dla nabywcy istotną, że po nabyciu prawa do nich, zdecydował się na dalszą formę współpracy ze sprzedającym, dotyczącą szeroko rozumianego doradztwa. Jednakże G. K., pomimo sprzedaży praw między innymi do oznaczenia "P.", a następnie podjętej z D. współpracy (związanej immanentnie także z zakazem konkurencji również po wygaśnięciu umowy), zdecydował się, działając w ramach P. Sp. z o.o., na zarejestrowanie znaku P., podobnego do oznaczenia P., celem oczywistego skorzystania, w ramach wprowadzania swoich produktów na rynek, z renomy cechującej wypromowane i mocno rozpoznawalne na rynku oznaczenie P.. Nie sposób takiego działania zakwalifikować inaczej niż nagannego i naruszającego dobre obyczaje, w tym pewną elementarną uczciwość kupiecką, opierającą się na poszanowaniu praw innych uczestników obrotu gospodarczego. Niewątpliwie bowiem G. K. i uczestnika, łączył stosunek zaufania z uwagi na relacje biznesowe łączące obie strony, wynikające z umów sprzedaży/nabycia praw do oznaczenia P. a następnie podjętej współpracy w ramach umowy o świadczenie usług.

Zdaniem WSA błędne wskazanie w zaskarżonej decyzji daty zgłoszenia spornego znaku do rejestru, tj. 11 grudnia 2014 r., w żaden sposób nie wpływa na prawidłowość powyższych ustaleń. Nie ulega bowiem wątpliwości, że zgłoszenie spornego znaku od ochrony w dniu 24 lutego 2015 r. miało miejsce zarówno w okresie obowiązywania klauzuli zakazu konkurencji wiążącej G.K., jak i pełnienia przez niego funkcji prezesa zarządu (którym był do 8 kwietnia 2015 r).

Za pozbawione racji Sąd pierwszej instancji uznał stanowisko skarżącej, że brak jest podstaw do utożsamiania świadomości G. K. (wspólnika spółki P., wchodzącego także w skład organu zarządczego) z możliwością przypisania złej wiary samej spółce, jako osobie prawnej. W przypadkach działania osoby prawnej o jej dobrej lub złej wierze świadczy bowiem przede wszystkim stan świadomości osób pełniących funkcję jej organu.

Nie ma znaczenia podnoszona przez skarżącą kwestia braku jakichkolwiek działań podejmowanych przez nią w stosunku do uprawnionego, mogących godzić w prawa wyłączne P. Zła wiara zgłaszającego znak towarowy może polegać bowiem również na chęci przechwycenia klienteli podmiotu korzystającego wcześniej z danego oznaczenia, nawet bez zamiaru podważenia jego pozycji.

Irrelewantne dla oceny zaistnienia po stronie skarżącej złej wiary, przy zgłoszeniu spornego znaku do ochrony, jest uprzednie ujawnienie znaku P. w publicznym rejestrze znaków towarowych, skoro o złej wierze zgłaszającego świadczyły wykazane przez organ okoliczności towarzyszące transakcjom i współpracy pomiędzy G. K. a nabywcami prawa do oznaczenia P.

WSA podzielił również ocenę organu, że skarżąca, wprowadzając do obrotu produkty spożywcze sygnowane spornym znakiem, używał także opakowań o zbliżonej stylistyce do opakowań produktów oznaczanych znakiem P. Takie działanie mogło u nabywców produktów wprowadzanych przez skarżącą wywołać skojarzenia z produktami spożywczymi wprowadzanymi na tożsamy rynek przez uczestnika a w konsekwencji mogli oni dojść do błędnej konkluzji o tożsamym źródle pochodzenia obu towarów.

Do mylnego utożsamiania produktów sygnowanych spornym znakiem, jako produkowanych przez podmiot wprowadzający na rynek słodycze oznaczone znakiem Pryncypałki, niewątpliwie prowadzi już samo podobieństwo spornego znaku P. do oznaczenia P. Ewidentnie w obu oznaczeniach dystynktywnym elementem jest fantazyjne wyrażenie "P.", stanowiące pierwszy ich człon, przykuwający największą uwagę odbiorcy. Istotnym jest przy tym, że towary oznaczane obu znakami należą do towarów szybko rotujących w sprzedaży, o relatywnie niewielkiej cenie, skierowanych do szerokiego grona odbiorców, co powoduje, że ich odbiór nie jest poprzedzony szczególną analizą przez klientów. Jeżeli mają oni zarazem utrwalony już, wskutek wieloletniego używania i poczynionych nakładów reklamowych, obraz produktów oznaczanych znakiem P., to kolejny produkt, z którym będą mieli styczność, a na którym widnieje znak towarowy rozpoczynający się od słów "pryncy", w naturalny sposób powiążą z gamą produktów, które już znają. Tym samym skarżąca w nieuprawniony sposób czerpać będzie korzyści z działań innego podmiotu, któremu uprzednio swe prawa do znaku P. sprzedała, co oznacza, że winien on mieć prawo w sposób nieskrępowany i pełny do korzystania z nabytych praw, czemu z kolei sprzeciwiają się działania skarżącej.

Na marginesie WSA zauważył, że w postępowaniu spornym o unieważnienie prawa ochronnego na znak towarowy w realiach przypisania zgłaszającemu złej wiary, kwestia podobieństwa przeciwstawionych oznaczeń, jest przede wszystkim istotna dla wykazania przez wnioskodawcę interesu prawnego we wszczęciu postępowania, o którym mowa w art. 164 pwp. W realiach niniejszej sprawy uczestnik wykazał w swym wniosku, że sporny znak szkodzi jego interesom w stopniu uzasadniającym żądanie unieważnienia prawa ochronnego, właśnie z uwagi na wspólny element obu znaków, jakim jest wyrażenie "pryncy". Tym samym irrelewantne jest pozostawienie przez organ poza obszarem badania podobieństw przeciwstawionych sobie znaków, kwestii grafiki spornego znaku. Nie było potrzeby przeprowadzania daleko idącego postępowania na okoliczność istnienia podobieństwa przeciwstawionych znaków, jak to miałoby miejsce chociażby na gruncie art. 132 ust. 2 pkt 2 pwp. Skoro w odniesieniu do większości towarów objętych analizowanymi znakami towarowymi uwaga przeciętnego nabywcy jest zaniżona, z uwagi na to, że są to towary nabywane powszechnie, w życiu codziennym, tanie i sprzedawane w większości sklepów spożywczych czy supermarketów, to właśnie łatwy do zapamiętania element słowny ("pryncy"), zwróci większą uwagę odbiorców, albowiem w warunkach zakupów tego rodzaju, poza szczegółową analizą takiego konsumenta pozostają elementy graficzne.

Odnosząc się do zarzutów koncentrujących się na błędnym unieważnieniu prawa ochronnego w całości, pomimo odrębności co do zakresu towarów chronionych przeciwstawionymi sobie znakami, WSA podkreślił, że przy ocenie złej wiary nie istnieje konieczność powiązania tej oceny z towarami objętymi spornym znakiem. Z doktryny i orzecznictwa wynika, że przy ocenie złej wiary organ bierze przede wszystkim pod uwagę zachowanie się zgłaszającego znak towarowy, które nosi znamiona działania nieuczciwego czy sprzecznego z dobrymi obyczajami.

Jednocześnie obojętna dla rozstrzygnięcia jest argumentacja skargi, co do niekwestionowania przez uczestnika, ani inne powiązane z nim podmioty, używania znaku P. oraz akcentowana przez uczestnika kwestia podejmowanych przez niego działań mających jednakże na celu zablokowanie posługiwania się przez skarżącą spornym oznaczeniem. Skoro uprawniony uzyskał prawo ochronne, działając w złej wierze, to uczestnik mógł wystąpić o unieważnienie prawa, bez ograniczeń czasowych.

III.

Skargę kasacyjną względem powyższego wyroku wywiodła zgłaszająca kwestionując go w całości i zarzucając:

1. naruszenie przepisów postępowania, tj.: art. 145 § 1 pkt 1 lit. c) p.p.s.a. w zw. z art. 7, art. 8 § 1 i 2, art. 9, art. 77 § 1, art. 80 § 1, art. 81a, art. 107 § 3 k.p.a. w zw. z art. 256 ust. 1 pwp, art. 255 ust. 1 i 4 pwp poprzez:

a) nieprawidłowe przyjęcie, że w postępowaniu spornym o unieważnienie prawa ochronnego na znak towarowy zasady i normy wyrażone w art. 7, 8, 77, 80 i 107 § 3 k.p.a. podlegają ograniczeniu w ten sposób, że organ wydając decyzję ma obowiązek wziąć pod uwagę wyłącznie twierdzenia powołane wprost przez właściciela unieważnianego prawa ochronnego w toku postępowania, podczas gdy takie ograniczenie podstawowych zasad postępowania administracyjnego nie wynika z ustawy Prawo własności przemysłowej (jedyne ograniczenie tyczy się związania organu podstawą prawną wniosku o unieważnienie - art. 255 ust. 4 pwp) i jest z nią sprzeczne z uwagi na normę z art. 256 ust. 1 pwp nakazującą odpowiednie stosowanie w postępowaniu spornym przepisów k.p.a.,

co miało istotny wpływ na wynik sprawy bowiem Sąd I instancji błędnie oddalił skargę na skutek uznania, że organ nie miał obowiązku wszechstronnego i dokładnego wyjaśnienia zakresu, charakteru i ważności zakazu konkurencji wiążącego wspólnika Skarżącego (kluczowej okoliczności na której oparto decyzję) w sytuacji w której zakaz ten był nieważny a dokument ustanawiający ten zakaz znajdował się w aktach sprawy;

b) nieuwzględnienie skargi pomimo tego, że zaskarżona decyzja organu została wydana z naruszeniem zasady dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego oraz zasady pogłębiania zaufania do organów władzy publicznej, a także norm regulujących postępowanie dowodowe, w tym nakazu wnikliwiej i wszechstronnej oceny dowodów oraz nakazu należytego uzasadnienia rozstrzygnięcia, a w szczególności nieuwzględnienie skargi pomimo tego, że Urząd Patentowy RP:

i. błędnie ustalił, że wspólnik Skarżącego G. K. naruszył zakaz konkurencji w sytuacji, w której Skarżący w okresie jego trwania nie produkował i nie wprowadzał do obrotu słodyczy, a ponadto zakaz ten:

▪ był postanowieniem nieważnym bo nie przewidywał ekwiwalentu finansowego dla G. K. po zakończeniu umowy o świadczenie usług;

▪ nie obejmował zakresem czynności zgłaszania znaków towarowych;

▪ nie wiązał Skarżącego, ale wyłącznie jego wspólnika.

ii. nie wyjaśnił przyczyn radykalnej zmiany stanowiska co do oceny kwestii złej wiary Skarżącego w sytuacji, w której we wcześniejszej decyzji z 2018 r. (Sp.67.2017) - wydanej w oparciu o identyczny stan faktyczny i tożsamą podstawę prawną - uznał, że zła wiara po stronie Skarżącego nie zachodzi,

iii. nie wziął pod uwagę, że w obrocie istnieje już nieprawomocna decyzja organu wydana w tożsamym stanie faktycznym i prawnym (identyczność przedmiotowa), wobec czego wydanie decyzji stanowiło naruszenie zasady trwałości decyzji administracyjnej (względnie podstawę zawieszenia postępowania);

iv. błędnie przyjął, że znaki sporny i P. są podobne, podczas gdy uważna analiza oznaczeń i składowych elementów słownych prowadzi do wniosku przeciwnego, i do takiego wniosku dwukrotnie wcześniej doszedł sam organ (rejestrując znak w systemie badawczym oraz w decyzji z 2018 r., Sp.67.2017),

v. nieprawidłowo przyjął, że wiedza Skarżącego o tym, że istnieją znaki P. świadczy o jego złej wierze, podczas gdy wiedza ta była publicznie dostępna, gdyż znaki P. oraz ujawnione w publicznym rejestrze znaków towarowych a produkty tak oznaczone dostępne w sklepach spożywczych,

vi. nie uwzględnił braku nagannego zamiaru Skarżącego w momencie zgłoszenia do rejestracji znaku podczas gdy takiego zamiaru nie sposób mu przypisać, ponieważ zgłosił on znak w celu używania go zgodnie z przeznaczeniem i tak go używał, przez 6 lat używania nie podejmował żadnych czynności mogących godzić w prawa wyłączne P., możliwość ich rejestracji i używania, uczestnik nie składał wniosku o unieważnienie do 2020 r.

vii. błędnie przeanalizował sieć powiązań pomiędzy podmiotami, co skutkowało błędami w uzasadnieniu decyzji, w szczególności polegającymi na kwestii braku następstwa prawnego Uczestnika oraz utożsamianiu Skarżącego z jego wspólnikiem G. K. (np. poprzez przyjęcie, że Skarżący współpracował ze spółkami z grupy Uczestnika),

które to uchybienia miały istotny wpływ na wynik sprawy, albowiem gdyby Sąd pierwszej instancji nie dopuścił się tych uchybień, powinien był zapaść wyrok uchylający zaskarżoną decyzję:

2. naruszenie przepisów prawa materialnego, tj. art. 131 ust. 2 pkt 1 pwp w brzmieniu z dnia 11 grudnia 2014 r, poprzez błędną jego wykładnię i niewłaściwe zastosowanie polegające na błędnym przyjęciu, że sporny znak o nr R.314803 został zgłoszony przez Skarżącego w złej wierze.

Strona skarżąca kasacyjnie wniosła o uchylenie zaskarżonego wyroku w całości i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania WSA w Warszawie oraz o orzeczenie o kosztach postępowania.

IV.

W odpowiedzi na skargę kasacyjną uczestnik postępowania (wnioskodawca) wniósł o jej oddalenie.

Naczelny Sąd Administracyjny zważył, co następuje.

V.

Skarga kasacyjna jest niezasadna.

Na wstępie przypomnienia wymaga, że zgodnie z art. 183 § 1 p.p.s.a., Naczelny Sąd Administracyjny rozpoznaje sprawę w granicach skargi kasacyjnej, biorąc jednak z urzędu pod rozwagę nieważność postępowania, a mianowicie przesłanki enumeratywnie wymienione w § 2 tego przepisu prawa.

W niniejszej sprawie nie stwierdzono wad nieważności postępowania pierwszoinstancyjnego.

VI.

Zarzuty skargi kasacyjnej, które zgodnie z zasadą dyspozycyjności, wyznaczają granice rozpatrywania sprawy przez Naczelny Sąd Administracyjny, odwołują się do obu podstaw kasacyjnych wymienionych w art. 174 pkt 1 i 2 p.p.s.a.

W kontekście podstawy kasacyjnej z art. 174 pkt 2 p.p.s.a. ogólnego przypomnienia wymaga, że nie każde naruszenie przepisów postępowania, o ile oczywiście zaistnieje, może stanowić skuteczną podstawę kasacyjną, lecz tylko takie, które mogło mieć istotny wpływ na wynik sprawy, zakończonej przed Sądem pierwszej instancji. Implikuje to zatem obowiązek po stronie autora środka odwoławczego wykazania, że gdyby do zarzucanego naruszenia przepisów postępowania nie doszło, to zaskarżony wyrok byłby inny. W skardze kasacyjnej należy więc wskazać przepisy, które zdaniem jej autora zostały naruszone oraz uzasadnić na czym konkretnie owo naruszenie polegało, a także - co równie istotne - wykazać, że naruszenie to mogło mieć istotny wpływ na wynik sprawy - por. art. 174 pkt 1 i 2 w zw. z art. 176 § 1 pkt 2 p.p.s.a. Tym samym autor skargi kasacyjnej zobowiązany jest uzasadnić, że następstwa zarzucanych uchybień były na tyle istotne, że kształtowały lub współkształtowały treść kwestionowanego orzeczenia w takim stopniu, że gdyby do nich nie doszło, to wyrok pierwszoinstancyjny byłby odmienny.

Odnosząc powyższe, ogólne ze swej natury, uwagi do niniejszej sprawy, należy zauważyć, że jedynie w przypadku zarzutu nr 1 lit. a), dotyczącego naruszenia art. 7, art. 8, art. 77, art. 80 i art. 107 § 3 k.p.a. w zw. z art. 255 ust. 4 i art. 256 ust. 1 pwp, można mówić o istnieniu na tytle silnego powiązania pomiędzy tezą o naruszeniu tych przepisów, a jej uzasadnieniem (s. 4-6 skargi kasacyjnej), które w sposób wyraźny i jednoznaczny wskazuje na istotę formułowanego uchybienia i jego wpływ na wynik sprawy (w istocie zbyt wąskie rozumienie przepisów procesowych i obowiązków organu, co ograniczyło zakres jego działania).

Nie można natomiast wyodrębnić wprost takiego samego schematu myślowego, odnośnie do sformułowanego zarzutu procesowego nr 1 lit. b) pkt i-vii skargi kasacyjnej, który jakkolwiek posiada uzasadnienie, to jednak w żaden sposób nie wskazuje, jak konkretnie podnoszone "naruszenia" (np. z pkt iii., dotyczącego niewzięcia pod uwagę pozostawania w obrocie prawnym nieprawomocnej decyzji wydanej w tożsamym stanie faktycznym i prawnym, co narusza zdaniem strony zasadę trwałości decyzji administracyjnej - w sytuacji, gdy żadnej decyzji "w tożsamym stanie faktycznym i prawnym" w tej akurat sprawie nie wydano, a decyzja, na którą powołuje się strona, dotyczy innego postępowania i została wyeliminowana z obrotu prawnego), istotnie wpłynęły na wynik niniejszej sprawy. Tym samym uchybień sformułowanych w zarzucie nr 1 lit. b) pkt i-vii skargi kasacyjnej, autor nie powiązał, w przewidziany wyżej sposób, ze wskazanymi jako naruszone przepisami procesowymi. Nie wyjaśnił tego również w uzasadnieniu skargi kasacyjnej, co w świetle art. 174 pkt 2 w zw. z art. 176 § 1 pkt 2 p.p.s.a. czyni ten zarzut - co do zasady - bezskutecznym (por. wyroki NSA z 21 stycznia 2015 r. sygn. akt II GSK 2162/13; 27 listopada 2014 r. sygn. akt I FSK 1752/13; 10 października 2014 r. sygn. akt II OSK 793/13). Autor skargi kasacyjnej nie wyjaśnił na czym miałoby polegać naruszenie powołanych ogólnie w pkt 1 przepisów postępowania z podnoszonymi w lit. b pkt i-vii "wadami" postępowania, ani nie wskazał, na czym miałby polegać istotny wpływ tych naruszeń na wynik sprawy. Dlatego też zarzut nr 1 lit. b) petitum skargi kasacyjnej, z punktu widzenia przedstawionych wyżej uwag, jest zdaniem Naczelnego Sądu Administracyjnego - co do zasady - sformułowany w sposób, który nie wykazuje, aby podnoszone naruszenia przepisów procesowych miały istotny wpływ na wynik sprawy, nie mówiąc już o tym, aby w ogóle zaistniały.

Niezależnie od powyższego uchybienia skargi kasacyjnej, praktyka orzecznicza Naczelnego Sądu Administracyjnego wskazuje, że nie powinno dochodzić do automatycznego dyskwalifikowania zarzutów tego rodzaju jak oceniane, a więc niezgodnych konstrukcyjnie z wymogami z art. 176 p.p.s.a., czego potwierdzeniem jest uchwała pełnego składu Naczelnego Sądu Administracyjnego z 26 października 2009 r. sygn. akt I OPS 10/09. Dlatego też badania zarzutu nr 1 lit. b należało dokonać w kontekście podniesionego w poprzedzającym go zarzucie nr 1 lit. a naruszenia zasad działania Urzędu Patentowego w postępowaniach spornych, bowiem to właśnie w kontekście naruszeń w tym zakresie strona podnosi uchybienie w postaci wydania decyzji "z naruszeniem zasady dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego oraz zasady pogłębiania zaufania do organów władzy publicznej, a także norm regulujących postępowanie dowodowe, w tym nakazu wnikliwiej i wszechstronnej oceny dowodów oraz nakazu należytego uzasadnienia rozstrzygnięcia", co ma się materializować w postaci wymienionych w pkt i-vii uchybień.

Mając to na uwadze, Naczelny Sąd Administracyjny za błędny uznaje zarzut nr 1 lit. a skargi kasacyjnej.

Nie budzi wątpliwości, że postępowanie przed Urzędem Patentowym toczyło się w trybie postępowania spornego - art. 255 ust. 1 pkt 1 pwp. Skarżący kasacyjnie niewłaściwie jednak odczytał istotę i specyfikę tego rodzaju postępowania (spornego). W myśl bowiem art. 255 ust. 4 pwp Urząd Patentowy rozstrzyga sprawy w trybie postępowania spornego w granicach wniosku i jest związany podstawą prawną wskazaną przez wnioskodawcę. Z kolei norma prawna wywodzona z art. 256 ust. 1 pwp stanowi, że do postępowania spornego przed Urzędem Patentowym, w sprawach nieuregulowanych w pwp, stosuje się odpowiednio przepisy k.p.a.

Istotne są jednak dalsze przepisy dotyczące postępowania spornego, jak np. art. 255¹ ust. 1 w zw. z ust. 3 pkt 3-5 pwp, czy art. 255² ust. 1 pwp, które w swym całokształcie podkreślają zasadę kontradyktoryjności wskazując, że ciężar dowodu braku spełnienia ustawowych przesłanek udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy, spoczywa przede wszystkim na wnioskodawcy (art. 164 ust. 1 pwp), zaś obowiązkowi temu - co oczywiste - odpowiada przeciwstawny obowiązek uprawnionego, aktywnego działania w celu podważenia tych twierdzeń. Organ jest więc w tym przypadku swego rodzaju arbitrem, który przy uwzględnieniu posiadanego wysokiego poziomu wiedzy i doświadczenia, działając w granicach wyznaczonych przez strony, także jeżeli chodzi o przedkładane dowody i wnioski, ocenia prezentowane stanowisko.

Z tej też przyczyny, w art. 256 ust. 1 pwp, przyjęta została, w odniesieniu do postępowania spornego, zasada odpowiedniego stosowania przepisów k.p.a., nie zaś zasada stosowania tych przepisów wprost. Urząd zaś, stosownie do art. 7, art. 77 i art. 80 k.p.a., powinien w tym postępowaniu przede wszystkim wyczerpująco rozpatrzeć i ocenić materiał dowodowy przedstawiony przez strony, a zwłaszcza przez wnioskodawcę, który już we wniosku o unieważnienie prawa, jak wynika jednoznacznie z art. 255¹ ust. 3 pkt 5 pwp, wskazuje środki dowodowe i zobowiązany jest do wykazania zasadności zgłoszonych podstaw unieważnienia. Uprawniony natomiast, zobowiązany jest zwalczać te twierdzenia. W konsekwencji Urząd Patentowy nie ma obowiązku poszukiwania z urzędu dowodów w celu wykazania, czy ma zastosowanie w sprawie wskazana przez wnioskodawcę podstawa unieważnienia.

Jak wskazano, przywołane uregulowania nie mogą być odczytywane jednostronnie, a więc że obowiązek wskazania środków dowodowych dotyczy wyłącznie wnioskodawcy. Obowiązek ten w równym stopniu odnosi się do obu stron postępowania spornego, które ma przecież charakter kontradyktoryjny (vide wyrok NSA z 19 stycznia 2006 r. sygn. akt II GSK 320/05). Dowody na okoliczności podnoszone przez daną stronę powinny zostać przez nią przedłożone, a jej stanowisko umotywowane. Oznacza to, że przepisy k.p.a. stosuje się jedynie wtedy i w takim zakresie, gdy brak jest regulacji dotyczących postępowania spornego w pwp (por. wyroki NSA z 28 listopada 2018 r. sygn. akt II GSK 4103/16; 3 sierpnia 2021 r. sygn. akt II GSK 1537/18; 23 maja 2016r. sygn. akt II GSK 2966/14).

Podsumowując powyższe rozważania, w postępowaniu spornym Urząd Patentowy nie może wyjść poza granice wniosku i wskazaną w nim podstawę prawną, określające na tym etapie granice sprawy administracyjnej, ani też działać z urzędu na rzecz którejkolwiek ze stron sporu, także w formie przejęcia leżącej po jej stronie inicjatywy dowodowej.

Oznacza to, że nie można przenosić do postępowania spornego, poprzez art. 256 ust. 1 pwp, wynikających z art. 7, art. 77 § 1 k.p.a., obowiązków w zakresie zbierania i oceny dowodów oraz załatwiania spraw z uwzględnieniem interesu społecznego i słusznego interesu obywateli, ponieważ art. 255 ust. 4 pwp, jest przepisem zawierającym pełną regulację, wykluczającą możliwość uzupełniającego zastosowania powołanych przez stronę przepisów k.p.a. (w tym zakresie por. wyroki NSA z 18 kwietnia 2007 r. sygn. akt II GSK 350/06; 12 października 2010 r. sygn. akt II GSK 849/09; 3 czerwca 2022 r. sygn. akt II GSK 28/19). Sama natura postępowania spornego, w którym Urząd rozstrzyga spór pomiędzy stronami o przeciwstawnych interesach, bliższa jest pod wieloma względami kontradyktoryjnemu postępowaniu cywilnemu, niż administracyjnemu (por. wyrok z 12 października 2010 r. sygn. akt II GSK 849/09).

Skarżący kasacyjnie odwoływał się, w odpowiedzi na wniosek o unieważnienie, do zakazu konkurencji, określonego w umowie o świadczenie usług zawartej 20 maja 2010 r. przez G. K., działającego w swoim imieniu oraz w imieniu i na rzecz spółki L. Jednakże ani w tym stanowisku, ani w później prezentowanych wypowiedziach, także na rozprawie przed Urzędem Patentowym, uprawniony nie zgłaszał zarzutu nieważności postanowień umownych, dotyczących zakazu konkurencji. Już zatem z tego powodu organ nie miał podstaw do wypowiadania się co do ważności zakazu konkurencji. Niezależnie jednak od powyższego, Urząd Patentowy nie ma kompetencji do badania ważności wspomnianej umowy, gdyż jest to sprawa cywilna w rozumieniu art. 1 k.p.c., która nie podlega właściwości Urzędu Patentowego (art. 2 k.p.c.), co zresztą potwierdzały przywoływane przez skarżącego i WSA judykaty Sądu Najwyższego. I choć Urząd Patentowy dysponuje względnie szerokim uprawnieniem do badania stosunku cywilnoprawnego na potrzeby prowadzonych postępowań, to jednak nie ma uprawnień do weryfikowania ważności postanowień umownych.

Reasumując, ani WSA, ani też Urzędowi Patentowemu nie można przypisać "zbyt wąskiego" zbadania sprawy.

VII.

Niezasadne są również, nie tylko z uwagi na wspomniane wady konstrukcyjne, naruszenia określone przez stronę w zarzucie nr 1 lit. b pkt i-vii skargi kasacyjnej.

Przede wszystkim argumenty o błędnym uznaniu naruszenia zakazu konkurencji są nieuzasadnione z tej przyczyny, że w § 1 pkt 10.1 umowy o świadczenie usług, G. K. (występując jako Konsultant, czyli w swoim imieniu, w ramach indywidualnie prowadzonej działalności gospodarczej, jak określono w komparycji umowy), zobowiązał się osobiście i w imieniu wszystkich członków Grupy Sprzedającego (a więc podmiotów z nim powiązanych) do szeregu działań bezpośrednich i pośrednich mających na celu powstrzymanie się od działalności konkurencyjnej. Jeżeli Skarżący uważał, że należało odmiennie interpretować postanowienia umowne (a więc w istocie bardzo ściśle, z zawężeniem do "działalności Spółki rozumianej jako wytwarzanie ciastek"), to w tym zakresie istniała droga postępowania cywilnego, szczególnie że zobowiązanie to zostało określone bardzo szeroko (por. § 1 pkt 10.1.vii - "podejmować jakichkolwiek innej działalności mogącej niekorzystnie wpłynąć na działalność prowadzoną przez Spółkę"), a jego wyłączenie bardzo wąsko (por. § 1 pkt 10.2 umowy).

W tych realiach nie można zatem zarzucić organowi ani WSA błędu w interpretacji postanowień umownych, szczególnie, że umową z 19 maja 2010 r., zawartą pomiędzy spółkami: D. a L., przeniesiono prawa do znaków towarowych, zarejestrowane i będące w trakcie rejestracji. Kontekst relacji istniejącej pomiędzy podmiotami powiązanymi z wnioskodawcą a podmiotami związanymi z G. K. jest więc wyraźny i jednoznaczny.

Wymaga także podkreślenia, że zakaz konkurencji nie był jedynym elementem wpływającym na przyjęcie zaistnienia złej wiary. Miał wzmacniać ocenę kontekstu działania strony skarżącej. Organ i Sąd pierwszej instancji odwoływały się bowiem także do relacji biznesowych pomiędzy stronami, wcześniejszej sprzedaży praw do znaków, wiedzy G. K. o strategii rynkowej podmiotów z grupy D. oraz podobieństwa oznaczeń. Nawet więc przy przyjęciu odmiennej oceny samej klauzuli konkurencyjnej (tak jak chce tego skarżąca), wskazane wyżej okoliczności były wystarczające do ustalenia złej wiary.

W ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego organ, a za nim WSA, nie naruszyły zatem art. 77 § 1, art. 80 i art. 107 § 3 k.p.a. Organ rozpatrzył i ocenił materiał dowodowy zaprezentowany przez strony, zwłaszcza przez wnioskodawcę, ustosunkowując się do poszczególnych dowodów i twierdzeń, dokonując ich oceny w prawidłowo sporządzonym uzasadnieniu zaskarżonej decyzji. Wywiązał się także z obowiązku nałożonego w art. 8 § 1 k.p.a., tj. przeprowadzenia postępowania w sposób budzący zaufanie jego uczestników. Odmienna ocena skarżącego kasacyjnie, bazująca na błędnym rozumieniu istoty postępowania spornego, nie wpływa na stanowisko w tym zakresie.

Nieuzasadnione są zarzuty odnoszące się do kwestii złej wiary w kontekście decyzji Urzędu Patentowego z 30 stycznia 2018 r. (nr Sp.67.2017), powoływanej przez stronę jako akt mający w istocie blokować możliwość rozstrzygnięcia sprawy niniejszej jak i uznania wystąpienia przesłanki złej wiary. Po pierwsze, decyzja ta nie dotyczyła znaku towarowego z rozpatrywanej sprawy. Po drugie, wskazana decyzja została wyeliminowana z obrotu prawnego wyrokiem WSA w Warszawie z 25 lutego 2019 r. sygn. akt VI SA/Wa 1433/18. W momencie rozstrzygania sprawy niniejszej, z urzędu wiadome Sądowi jest natomiast to, że wskazany wyrok WSA stał się prawomocny, bowiem Naczelny Sąd Administracyjny, wyrokiem z 28 marca 2023 r. sygn. akt II GSK 1348/19, oddalił skargę kasacyjna uprawnionego. Oznacza to, że decyzja nr Sp.67.2017 została prawomocnie wyeliminowana z obrotu prawnego.

W tej sytuacji nie można mówić o bezpodstawnej radykalnej zmianie przez Urząd jego stanowiska. Nie doszło również do naruszenia zasady trwałości decyzji ani do sytuacji wymagającej zawieszenia postępowania.

Niezasadne są także naruszenia sprecyzowane w zarzucie nr 1 lit. b pkt iv-vii skargi kasacyjnej, stanowiąc w istocie polemikę ze stanowiskiem organu i WSA.

Powszechnie dostępna wiedza o istnieniu znaku P. (w stosownych rejestrach lub na towarach nim oznaczanych), nie jest okolicznością zwalniającą z odpowiedzialności za działanie w złej wierze, podobnie jak złożenie wniosku o unieważnienie znaku wiele lat po jego zarejestrowaniu (inicjatywa w tym zakresie nie jest ograniczona cezurą czasową).

Wbrew stanowisku strony skarżącej, prawidłowo wykazano złą wiarę już w momencie zarejestrowania spornego znaku, co szczegółowo omówiono wyżej. Z okoliczności współpracy G. K. i zakazu konkurencji wynika, że zarejestrowanie znaku bardzo podobnego do już istniejącego, w tych okolicznościach i przy tej wiedzy, jaką posiadała wskazana osoba, zostało dokonane w złej wierze. Podkreślić także należy, o czym była już mowa, że sam zakaz konkurencji nie stanowił wyłącznej okoliczności świadczącej o złej wierze. Organ słusznie uwzględnił relacje biznesowe stron, wcześniejszą sprzedaż praw do znaków i spółek, szerokiej wiedzy G. K. o strategii rynkowej podmiotów z grupy D. oraz podobieństwa samych oznaczeń.

Choć nie ma to znaczenia w przypadku unieważnienia prawa ochronnego na znak towarowy ze względu na istnienie złej wiary, to należy również wyjaśnić, że oznaczenie sporne "P." i przeciwstawione mu oznaczenie "P.", są podobne do siebie wiodącym członem "P.". Człon ten jest wyraźnie wyodrębniany także w innych znakach np. P., P.

Całkowicie wymyka się natomiast spod oceny twierdzenie o błędnie przeanalizowanej sieci powiązań pomiędzy podmiotami. Organ prawidłowo opisał relacje przed zbyciem przez G. K. udziałów i praw do znaków oraz po tych zdarzeniach, a także aktywność podmiotów kontrolowanych w istocie przez G.K. WSA słusznie przy tym sięgnął do teorii organów, w której istotnym czynnikiem jest substrat osobowy (wiedza i działanie konkretnej osoby fizycznej, wchodzącej w skład organu osoby prawnej).

Za chybiony uznać również należało materialnoprawny zarzutu naruszenia art. 131 ust. 2 pkt 1 pwp (nr 2 petitum skargi kasacyjnej). Zarzut ten w istocie, pomimo odwołania się do błędnej wykładni i niewłaściwego zastosowanie, dotyczy niewłaściwego zastosowania tego przepisu.

Jak wynika z zaskarżonej decyzji wyroku WSA, ocena złej wiary odnosi się do momentu zgłoszenia spornego znaku oraz towarzyszącego mu zamiaru. Zła wiara w rozumieniu art. 131 ust. 2 pkt 1 pwp nie ogranicza się do sytuacji, w których zgłaszający nie ma zamiaru używać znaku albo działa wyłącznie w celu blokowania konkurenta. Obejmuje także przypadki nielojalnego wykorzystania wiedzy o cudzym oznaczeniu i jego renomie, szczególnie wtedy, gdy zgłoszenie następuje w kontekście wcześniejszych relacji gospodarczych i zobowiązań, co także zostało wyjaśnione w wyrokach dotyczących wcześniejszego sporu stron.

Podsumowując, w okolicznościach niniejszej sprawy, na podstawie art. 184 p.p.s.a., skarga kasacyjna uprawnionego, jako niezawierająca usprawiedliwionych podstaw, podlegała oddaleniu.

Nie mógł zostać uwzględniony wniosek uczestnika (wnioskodawcy) o zasądzenie na jego rzecz od skarżącego kosztów postępowania. Regulujący zasady zwrotu kosztów postępowania kasacyjnego w przypadku oddalenia skargi kasacyjnej art. 204 pkt 1 i 2 p.p.s.a., nie przewiduje możliwości zwrotu kosztów postępowania kasacyjnego na rzecz uczestnika postępowania sądowoadministracyjnego, który nie był skarżącym przed WSA.



Powered by SoftProdukt