![]() |
Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych
|
| drukuj zapisz |
6460 Znaki towarowe, Własność przemysłowa, Urząd Patentowy RP, Oddalono skargę, VI SA/Wa 1175/20 - Wyrok WSA w Warszawie z 2020-09-09, Centralna Baza Orzeczeń Naczelnego (NSA) i Wojewódzkich (WSA) Sądów Administracyjnych, Orzecznictwo NSA i WSA
VI SA/Wa 1175/20 - Wyrok WSA w Warszawie
|
|
|||
|
2020-05-25 | |||
|
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie | |||
|
Dorota Pawłowska /przewodniczący/ Grażyna Śliwińska Magdalena Maliszewska /sprawozdawca/ |
|||
|
6460 Znaki towarowe | |||
|
Własność przemysłowa | |||
|
II GSK 829/21 - Wyrok NSA z 2021-09-28 | |||
|
Urząd Patentowy RP | |||
|
Oddalono skargę | |||
|
Dz.U. 2019 poz 2325 art. 151 Ustawa z dnia 30 sierpnia 2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi - t.j. Dz.U. 2020 poz 256 art. 77 par. 1, art. 107 par. 3, art. 80 Ustawa z dnia 14 czerwca 1960 r. Kodeks postępowania administracyjnego - t.j. Dz.U. 2020 poz 286 art. 129[1] ust. 1 pkt 7 Ustawa z dnia 30 czerwca 2000 r. Prawo własności przemysłowej. |
|||
|
Sentencja
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w składzie następującym: Przewodniczący Sędzia WSA Dorota Pawłowska Sędziowie Sędzia WSA Magdalena Maliszewska (spr.) Sędzia WSA Grażyna Śliwińska po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym dnia 9 września 2020 r. w trybie uproszczonym sprawy ze skargi F. Sp. z o.o. z siedzibą w P. na decyzję Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej z dnia [...] marca 2020 r. nr [...] w przedmiocie odmowy udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy oddala skargę |
||||
|
Uzasadnienie
Sygn. akt: VI SA/Wa 1175/20 Uzasadnienie Zaskarżoną decyzją z dnia [...] marca 2020 r. Urząd Patentowy Rzeczpospolitej Polskiej odmówił udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy słowny [...], zgłoszony pod numerem [...], w dniu [...] grudnia 2019 r. przez [...] SPÓŁKA Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ z siedzibą w [...] (dalej jako: skarżąca, Spółka), na podstawie art. 129(1) ust. 1 pkt 7 oraz art. 145 ust. 1 Ustawy z dnia 30 czerwca 2000 r. Prawo własności przemysłowej (t.j. Dz. U. z 2020 r. poz. 286 ze zm., dalej jako: p.w.p.). Stanowiący podstawę materialnoprawną rozstrzygnięcia przepis art. 129(1) ust. 1 pkt 7 p.w.p. przewiduje, iż nie udziela się prawa ochronnego na oznaczenie, które jest sprzeczne z porządkiem publicznym lub dobrymi obyczajami. Znak towarowy słowny [...] miał być przeznaczony do oznaczania towarów i usług w klasach: 09: programy komputerowe do pobrania; programy komputerowe nagrane; aplikacje komputerowe do pobrania; 41: prowadzenie kursów, seminariów i warsztatów w zakresie edukacji fizycznej, zajęć fitness i zdrowego odżywiania; prowadzenie zajęć dotyczących kontrolowania wagi; prowadzenie zajęć dotyczących redukcji wagi; prowadzenie zajęć w zakresie odżywiania; prowadzenie zajęć w zakresie ćwiczeń fizycznych; organizowanie szkoleń w dziedzinie opieki zdrowotnej i żywienia; usługi edukacyjne dotyczące gotowania; usługi w zakresie edukacji dietetycznej; zapewnianie kursów edukacyjnych związanych z dietą; szkolenie w zakresie diety; usługi studia nagrań; usługi studia do prób [nagrywanie]; usługi studiów nagrań, filmowych, wideo i telewizyjnych; produkcja edukacyjnych nagrań dźwiękowych i wideo; organizowanie zajęć sportowych i rekreacyjnych; usługi wydawnicze; publikowanie książek; publikowanie drukowanych materiałów edukacyjnych; 44: usługi doradcze w zakresie odżywiania; przygotowywanie indywidualnych jadłospisów i zaleceń żywieniowych; usługi w zakresie odchudzania, planowania i nadzorowania efektów odchudzania; usługi w zakresie suplementacji; planowanie diety; planowanie i nadzorowanie diet odchudzających; doradztwo w zakresie odżywiania się; udzielanie informacji o wartości odżywczej produktów spożywczych. W ocenie organu, ubiegając się o uzyskanie prawa ochronnego na znak towarowy [...], skarżąca w sposób ewidentny zmierza do naruszenia porządku publicznego i/lub dobrych obyczajów, a sprzeczność zgłoszonego znaku towarowego z dobrymi obyczajami wynika z użycia w nim wulgarnego słowa "[...]", które pozostaje dalej rozpoznawalne w wyrażeniu "[...]". Przyjął, że słowo "[...]" dookreśla słowo "Matka", które oznacza kobietę obdarzoną w naszym społeczeństwie wysokim szacunkiem i czcią. Urząd Patentowy podkreślił, iż analizuje zgłoszony znak przez pryzmat postrzegania osób o przeciętnym progu wrażliwości, nie tylko bezpośrednich odbiorców zgłoszonych towarów i usług, lecz także innych podmiotów, które się z tym znakiem potencjalnie stykają. Organ wskazał, iż dla części społeczeństwa - także stanowiącej krąg relewantnych odbiorców - użyte określenie "[...]" jest sprzeczne z dobrymi obyczajami i nie mogłoby być wykorzystane w żadnej publicznej, a nawet prywatnej sytuacji. Przyjęte bowiem w polskim społeczeństwie zasady zachowania piętnują publiczne posługiwanie się określeniami mającymi charakter wulgaryzmów. Odnosząc się do podnoszonej przez Skarżącego kwestii rejestracji innych znaków towarowych zawierających słowo "[...]" CZY "[...]", organ stwierdził, iż każda sprawa jest rozpatrywana stosownie do indywidualnych okoliczności. Organ zwrócił uwagę na istnienie różnicy pomiędzy działalnością artystyczną, a komercyjną, z jaką mamy do czynienia w niniejszej sprawie. Podkreślił, że aprobata używania wulgarnego określenia otwiera drogę do stosowania także innych wulgaryzmów w działalności reklamowo-marketingowej. Spółka wniosła od powyższej decyzji skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Zaskarżonej decyzji zarzuciła: 1/ naruszenie przepisów prawa materialnego, a to art. 145 ust. 1 p.w.p. w zw. z art. 129(1) ust. 1 pkt 7 p.w.p. poprzez ich niewłaściwe zastosowanie i nieprawidłowe uznanie, iż znak towarowy słowny "[...]" jest sprzeczny z porządkiem publicznym i dobrymi obyczajami, a co za tym idzie, iż w niniejszej sprawie zachodzi podstawa do odmowy prawa ochronnego na ten znak towarowy, które to naruszenie miało wpływ na wynik sprawy, gdyż jego skutkiem była odmowa udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy, 2/ naruszenie przepisów postępowania, a to art. 7, art. 77 § 1 i 4 oraz art. 80 k.p.a. w zw. z art. 252 p.w.p. poprzez dowolne, nieoparte na materialne dowodowym zgromadzonym w sprawie, uznanie, iż: a) znak towarowy słowny "[...]" odbierany jest przez część społeczeństwa jako sprzeczny z dobrymi obyczajami, mimo iż skarżąca przedstawiła dowody wskazujące na pozytywny odbiór oznaczenia, a organ nie przeprowadził żadnego dowodu, który podważałby taką okoliczność, b) słowo "[...]" jest wulgaryzmem, mimo iż skarżąca przedstawiła dowody wskazujące na brak posiadania przez słowo "[...]" takiego charakteru, a organ nie przeprowadził żadnego dowodu, który podważałby taką okoliczność, - które to naruszenie mogło mieć istotny wpływ na wynik sprawy, albowiem doprowadziło do poczynienia ustaleń faktycznych sprzecznych ze zgromadzonym w sprawie materiałem dowodowym, które to ustalenia miały kluczowe znaczenie dla stwierdzenia przez organ, iż znak towarowy słowny "[...]" jest sprzeczny z porządkiem publicznym i dobrymi obyczajami, co z kolei stanowiło podstawę do odmowy udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy. Zdaniem skarżącej, ze stanowiskiem, iż znak "[...]" narusza dobre obyczaje i porządek publiczny, nie sposób się zgodzić. Sprzeczność znaku z porządkiem publicznym należy rozumieć przede wszystkim jako sprzeczność znaku z prawem, tj. ustawami, aktami podstawowymi, jak również umowami międzynarodowymi i aktami prawa europejskiego. W jej ocenie, organ nie wyjaśnił, w jaki sposób i które przepisy prawa narusza zgłoszony znak. Przywołując poglądy doktryny (Komentarz do art. 129(1) PrWłPrzem red. Sieńczyło-Chlabicz 2020, wyd. l/Trzebiatowski, Legalis), skarżąca stwierdziła, iż o sprzeczności znaku z porządkiem publicznym można mówić w razie konfliktu znaku z normami prawnymi czy generalnie regularni, które odgrywają podstawową rolę i mają zasadnicze znaczenie dla funkcjonowania społeczności na danym terytorium w sposób gwarantujący jej trwałość, jak też rozwój. W jej ocenie, nie można uznać, by rejestracja zakwestionowanego znaku towarowego naruszała podstawowe i zasadnicze normy obowiązujące w Polsce, a zatem nie narusza ono porządku publicznego. Skarżąca nie zgodziła się także ze stanowiskiem organu, iż zgłoszony znak towarowy sprzeczny jest z dobrymi obyczajami, albowiem zawiera wulgarne słowo "[...]" dookreślające wyraz "[...]" oznaczające kobietę, która w naszym społeczeństwie obdarzona jest wysokim szacunkiem i czcią. Jej zdaniem, powyższa ocena jest nieprawidłowa i wynika z błędnego przyjęcia, że wyrażenie "[...]" jest wulgaryzmem, czy też słowem na pograniczu wulgaryzmu. Wskazała, iż organ nie ustosunkował się do jej stanowiska w tym zakresie. Przypomniała, iż z definicji zamieszczonych w Słowniku Języka Polskiego nie wynika, aby słowo "[...]" było uznawane za wulgaryzm, czy nawet określenie obraźliwe. Jest to zatem określenie potoczne. Skarżąca podniosła nadto, iż Urząd Patentowy, dokonując oceny zgodności znaku towarowego z dobrymi obyczajami, nie przeprowadził analizy znaku towarowego jako całości. Wziął pod uwagę jedynie jego część, a mianowicie słowa "[...]". Nie zgodziła się z poglądami organu, aby wyrażenie "[...]" dla części Polaków było nacechowane ujemnie ze względu na użycie w nim przymiotnika "[...]" oraz, aby w przedmiotowym znaku słowo "[...]" dookreślało słowo "[...]". Według skarżącej, słowo "FIT" stanowiące pierwszy człon znaku towarowego, dookreślający pozostałą część znaku towarowego, ma kluczowe znaczenie dla jego odbioru. Akcent w analizowanym oznaczeniu położony jest właśnie na słowo "FIT", które zostało wskazane jako pierwsze w ciągu 3 słów składających się na znak towarowy. Zdaniem skarżącej, z orzecznictwa wynika, iż konsument co do zasady zwraca większą uwagę na początek znaku towarowego, niż na jego zakończenie. Wskazała, iż w rozpatrywanym oznaczeniu na pierwszy plan wysuwa się więc "[...]", co oczywiście jest zwrotem pozytywnym, kojarzącym bycie matką z byciem równocześnie "FIT", czyli byciem wysportowaną, zdrową, dbającą o siebie. Dopiero następnie pojawia się dookreślenie "[...]", które powoduje, iż całe oznaczenie odbierane jest przez przeciętnego uczestnika obrotu jako "[...] zwariowana na punkcie bycia fit", a nie - jak to wydaje się sugerować rozumienie przedstawione w uzasadnieniu decyzji, "[...] chora psychicznie". Organ błędnie uznał zatem, iż słowo "[...]" dookreśla jedynie słowo "[...]". Dookreślenie to dotyczy całego zwrotu, a mianowicie "[...]", co diametralnie wpływa na rozumienie słowa "[...]", określenie jego znaczenia w tym znaku oraz postrzeganie całego znaku towarowego. W ocenie skarżącej, organ przy ocenie znaku towarowego bezpodstawnie przyjął negatywne znaczenie słowa "[...]". Dodała, iż organ nie wyjaśnił tej kwestii, mimo, iż była podnoszona przez skarżącą w toku postępowania administracyjnego. Jej zdaniem, rzeczownik "[...]" stanowiący rodzaj żeński rzeczownika "[...]" ma kilka potocznych znaczeń. Jak wskazuje wikisłownik, rzeczownik "[...]" oznacza: "(1.1) pot. człowiek chory psychicznie; (1.2) pot. ktoś zachowujący się nieobliczalnie, niekonwencjonalnie; zwariowany, nierozważny". Zdaniem skarżącej, oczywistym jest, iż stanowisko zaprezentowane w decyzji wynika z przyjęcia i analizy wyłącznie pierwszego znaczenia słowa "[...]" podczas, gdy to drugie znaczenie nie jest nacechowane negatywnie. Według niej, często mówi się o kimś "[...]", "[...]", podkreślając pewne nieschematyczne, odważne zachowanie, wyrażając wręcz podziw odnośnie dokonań danej osoby i w takim kontekście słowo "[...]" nie ma negatywnego wydźwięku, a wręcz przeciwnie, jest nacechowane pozytywnie. Jej zdaniem, z doświadczenia wynika, że w tym ostatnim znaczeniu słowo to jest częściej używane w życiu codziennym. Przyjęcie pejoratywnego znaczenia słowa "[...]", zdaniem skarżącej, wynika ze staromodnego i stereotypowego postrzegania [...], tj. jako osoby poważnej, statecznej, skupionej na zajmowaniu się domem i dziećmi. Obecnie popularny stał się model [...] aktywnej zawodowo i fizycznie, dbającej o siebie - o swój wygląd, zdrowie i kondycję fizyczną, mającej pasje i hobby. W odniesieniu do stereotypowego postrzegania [...] trudniej stwierdzić, iż pasuje do niej określenie "zwariowana" - [...] w drugim z przedstawionych wyżej znaczeń. Takich wątpliwości nie ma już jednak jeżeli postrzega się matkę w aktualnym, nowoczesnym modelu. Według skarżącej, organ przy wydawaniu zaskarżonej decyzji błędnie i całkowicie bezpodstawnie przyjął pierwsze - pejoratywne znaczenie słowa "[...]", mimo iż z zasad doświadczenia życiowego i kontekstu całego oznaczenia wynikało wprost, iż zgłoszonym do rejestracji znaku towarowym chodzi o drugie ze znaczeń. Ponadto, w ocenie skarżącej organ, przy ocenie, iż odbiorcą znaku, w kontekście oceny, czy dane oznaczenie narusza dobre obyczaje, jest nie tylko odbiorca zgłoszonych towarów i usług, błędnie pominął okoliczność, iż ocena znaku towarowego pod kątem sprzeczności z dobrymi obyczajami musi uwzględniać kontekst, w jakim można napotkać dany znak towarowy (tak: Wyrok Trybunału Sprawiedliwości z dnia 27 lutego 2020 r., C-240/18 P, Legalis). Nie można bowiem dokonywać oceny znaku towarowego w oderwaniu od jego funkcji, która implikuje zakres ochrony wynikający z udzielenia prawa ochronnego na dany znak towarowy. Jak wskazał sam organ, uprawniony do znaku towarowego może wykorzystywać znak w swojej działalności gospodarczej, a także reklamować swoje produkty i usługi za jego pomocą. Nie budzi zatem wątpliwości, iż zarejestrowany znak towarowy musi być wykorzystywany w kontekście towarów i usług, dla których został zgłoszony, gdyż tylko w takim zakresie korzystanie z niego podlega ochronie. Przy analizowaniu znaku towarowego należy brać więc pod uwagę, iż odbiorca stykał się będzie ze znakiem towarowym właśnie w takim kontekście - jako oznaczenie towarów lub usług bądź w ich reklamie. Brak jest podstaw do całkowicie abstrakcyjnego, oderwanego od powyższego kontekstu, analizowania znaczenia znaku towarowego, bo korzystanie z oznaczenia (zwrotu) w inny sposób po pierwsze może w ogóle nie nosić cech korzystania ze znaku towarowego, a ponadto nie będzie to korzystanie z zarejestrowanego znaku towarowego podlegające ochronie na kanwie p.w.p. Powyższe ma ogromne znaczenie w rozpatrywanej sprawie, gdyż towary i usługi, dla których zgłoszony został znak towarowy, w oczywisty sposób wskazują na pozytywny wydźwięk znaku, kierując uwagę odbiorców właśnie na dbanie o zdrowie i kondycję fizyczną matek, czy szerzej kobiet. Organ, dokonując oceny znaku towarowego w ogóle nie wziął pod uwagę powyższego kontekstu, w jakim znak towarowy - zgodnie z zakresem ochrony - może być wykorzystywany. Z kolei, zdaniem skarżącej, z dobrymi obyczajami mamy do czynienia w przypadku zgłoszenia oznaczenia zawierającego elementy obsceniczne, wulgarne lub obraźliwie, promującego zażywanie narkotyków, nawołującego do dyskryminacji albo propagującego terroryzm, zawierającego hasta lub symbole nawiązujące do systemów totalitarnych albo mogącego obrażać uczucia religijne, symbole patriotyczne lub inne wartości narodowe (art. 129(1) PrWłPrzem red. Sieńczyło-Chlabicz 2020, wyd. l/Trzebiatowski, Legalis). Przy wykluczeniu nieprawidłowo przyjętej przez organ wulgarności słowa "[...]", jak również mając na względzie, iż ocena znaku dokonana została przez organ bez uwzględnienia kluczowych zasad dotyczących jej przeprowadzania, nie można uznać, by zgłoszony do rejestracji znak towarowy spełniał jakiekolwiek przesłanki do uznania go za sprzeczny z dobrymi obyczajami. Skarżąca zgodziła się, iż w celu ustalenia, czy sprzeczność z dobrymi obyczajami ma miejsce, należy oprzeć się na sposobie postrzegania przez rozsądną osobę, cechującą się średnim progiem wrażliwości i tolerancji przy uwzględnieniu kontekstu, w jakim można napotkać dany znak towarowy (Wyrok Trybunatu Sprawiedliwości z dnia 27 lutego 2020 r., C-240/18, Legalis). Przypomniała, iż w toku postępowania przedstawiła dowody, iż "[...]" jest postrzegane pozytywnie - zarówno przez użytkowników aplikacji pod marką [...] czy osoby śledzące profile na portalach społecznościowych działających pod nazwą [...], jak i organy władzy publicznej, które dopuściły do zarejestrowania przedsiębiorców z firmami zawierającymi słowo "[...]" czy znaków towarowych zawierających zwrot "[...]" lub pokrewny. Skarżąca zwracała również uwagę, iż spółka [...] sp. z o.o. działa już aktywnie na rynku - dostępna jest jej strona internetowa - a spółka wprowadziła pod taką firmą do obrotu aplikację pod nazwą [...]. Nie można już zatem mówić tylko o korzystaniu z oznaczenia na polu działalności artystycznej. Jak podkreśliła dalej Skarżąca, bez wątpienia spółka [...] sp. z o.o. (nota bene - zarejestrowana bez przeszkód przez sąd rejestrowy w Krajowym Rejestrze Sądowym) jest przedsiębiorcą w rozumieniu ustawy z dnia 6 marca 2018 r. - Prawo przedsiębiorców i prowadzi działalność gospodarczą pod firmą [...]. Usługi i towary są oferowane przez Skarżącego właśnie pod marką [...]. Na żadnym etapie takiego komercyjnego wykorzystania oznaczenia [...] (a spółka istnieje na rynku już prawie 2 lata), nie pojawił się zarzut - ani ze strony odbiorców towarów i usług, ani ze strony innych uczestników obrotu, w szczególności podmiotów konkurencyjnych, iż oznaczenie to jest wulgarne, obraźliwe. pejoratywne czy narusza poczucie dobrego smaku. W jej ocenie, brak było zatem jakichkolwiek podstaw do przyjęcia, iż zgłoszony znak narusza dobre obyczaje, a co za tym idzie, by istniała podstawa do odmowy udzielenia prawa ochronnego na ten znak towarowy. Niezasadny jest również, w jej ocenie, pogląd organu, iż sama działalność artystyczna zgłaszającego może się mieścić w obszarze porządku publicznego, jednakże chronienie prawem znaków z wulgarną treścią, a więc nieobyczajną, już nie. Przywołała przy tym poglądy doktryny dotyczące wolności słowa (Komentarz do Art. 129(1) PrWłPrzem red. Sieńczyło-Chlabicz 2020, wyd. l (Trzebiatowski, Legalis) oraz Wyrok Trybunału Sprawiedliwości z dnia 27 lutego 2020 r., C-240/18, (Legalis.). W ocenie skarżącej, znak towarowy "[...]", nie może być zatem uznany za znak sprzeczny z dobrymi obyczajami, a już na pewno nie może być uznany za znak oczywiście czy rażąco sprzeczny z dobrymi obyczajami. Podkreśliła następnie, iż organ nie wskazał, na jakiej podstawie dokonał ustalenia, iż dla części społeczeństwa znak towarowy "[...]" odbierany jest jako sprzeczny z dobrymi obyczajami. W powyższym zakresie skarżąca przywołała Wyrok Trybunału Sprawiedliwości z dnia 27 lutego 2020 r. (C- 240/18 P, Legalis), dotyczący rejestracji unijnego słownego znaku towarowego "Fack Ju Góhte". Podkreśliła, iż z wyroku tego wynika, że badanie, które trzeba zatem przeprowadzić (dla stwierdzenia sprzeczności znaku towarowego z dobrymi obyczajami), nie może ograniczać się do abstrakcyjnej oceny zgłoszonego znaku towarowego czy też niektórych jego składników, lecz należy wykazać - w szczególności, gdy zgłaszający powołał się na okoliczności, które mogą podać w wątpliwość fakt, że znak ten jest postrzegany przez właściwy krąg odbiorców jako sprzeczny z dobrymi obyczajami - iż używanie wspomnianego znaku towarowego w konkretnym i aktualnym kontekście społecznym byłoby faktycznie postrzegane przez tych odbiorców jako sprzeczne z podstawowymi wartościami i normami moralnymi społeczeństwa. Analogiczna sytuacja, zdaniem skarżącej, zaistniała w rozpatrywanej sprawie. Skarżąca przedstawiła dowody na okoliczność, iż działalność gospodarcza oraz artystyczna prowadzona pod oznaczeniem "[...]" cieszy się popularnością, co w oczywisty sposób potwierdza brak postrzegania oznaczenia jako sprzecznego z dobrymi obyczajami. Zaznaczyła, iż popularność ta cały czas rośnie - od dnia 26 lutego 2020 r., na który to dzień datowane są dowody przedstawione wraz ze stanowiskiem skarżącej, liczba osób, które polubiły profil "[...]" na portalu facebook wzrosła do 396 tys., zaś liczba obserwujących do 513 tys. Z kolei aplikacja [...] pobrana została ze sklepu Google Play już ponad 50 tys. razy, a z App Store prawie 50 tys. razy. Skarżąca podkreśliła, że organ nie wziął pod uwagę przedstawionych przez nią dowodów i całkowicie dowolnie uznał, iż dla części społeczeństwa znak towarowy "[...]" odbierany jest jako sprzeczny z dobrymi obyczajami. Nie wyjaśnił przy tym, o jaką część społeczeństwa chodzi i czy w jej skład wchodzą osoby cechujące się średnim progiem wrażliwości i tolerancji. Nie może budzić wątpliwości, iż w skład społeczeństwa wchodzą osoby cechujące się również niskim poziomem wrażliwości i tolerancji, które jednak - co stwierdził sam organ, nie powinny być brane pod uwagę. Skarżąca wskazywała również (powołując się na Słownik Języka Polskiego PWN), iż słowo "[...]" nie jest uznawane jako wulgaryzm czy słowo obraźliwe, jednak do tej okoliczności organ się również nie odniósł. Nie wyjaśnił, na jakiej podstawie przyjął, iż słowo "[...]" uznane ma być za wulgaryzm. Wobec powyższego, zdaniem skarżącej, należy przyjąć, iż ocena sprzeczności znaku towarowego z dobrymi obyczajami oraz ocena charakteru słowa "[...]" wynikały wyłącznie z subiektywnej oceny osoby wydającej decyzję, co jest w jej ocenie całkowicie niezgodne z art. 7, art. 77 § 1 i 4 oraz art. 80 kpa. Organ w odpowiedzi na skargę wniósł o jej oddalenie. Zaprezentował argumentację, zbieżną z zawartą w zaskarżonej decyzji. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zważył, co następuje. Zgodnie z art. 1 § 1 ustawy z dnia 25 lipca 2002 r. Prawo o ustroju sądów administracyjnych (t.j. Dz.U.2019, poz. 2167) sądy administracyjne sprawują wymiar sprawiedliwości przez kontrolę działalności administracji publicznej, przy czym ta kontrola stosownie do § 2 powołanego artykułu sprawowana jest pod względem zgodności z prawem. Sąd w ramach swojej właściwości dokonuje zatem kontroli aktów z zakresu administracji publicznej z punktu widzenia ich zgodności z prawem materialnymi jak i prawem procesowym. Sąd rozstrzyga przy tym w granicach danej sprawy nie będąc jednak związany zarzutami i wnioskami skargi oraz powołaną podstawą prawną (art. 134 § 1 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. Ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 2325 ze zm., dalej jako: P.p.s.a.). Sąd rozstrzyga w granicach danej sprawy, nie będąc związanym zarzutami i wnioskami skargi oraz powołaną podstawą prawną (art. 134 § 1 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, tekst jednolity Dz. U z 2016 roku, poz. 718, z późn. zm.; zwaną dalej p.p.s.a.). Rozpoznając skargę w świetle powołanych wyżej kryteriów należy uznać, że nie zasługuje ona na uwzględnienie. Z treści skargi wynika, że podniesione zarzuty naruszenia prawa materialnego i procesowego uzupełniają się wzajemnie, zatem niezbędne jest ich rozważenie przez Sąd w sposób kompleksowy tj. z uwzględnieniem prawidłowości ustalenia stanu faktycznego przez organ oraz kwalifikacji tego stanu faktycznego pod względem zastosowania poszczególnych przepisów prawa materialnego. Przedmiotem zaskarżonej w niniejszej sprawie decyzji jest odmowa udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy słowny [...], przeznaczony dla oznaczania towarów i usług w klasach: 9, 41 i 44. Stanowiący podstawę materialnoprawną rozstrzygnięcia przepis art. 129(1) ust. 1 pkt 7 p.w.p. przewiduje, iż nie udziela się prawa ochronnego na oznaczenie, które jest sprzeczne z porządkiem publicznym lub dobrymi obyczajami. Powyższy przepis statuuje jedną z bezwzględnych przeszkód rejestracji znaku towarowego. Użyte w nim określenia "porządek publiczny" oraz "dobre obyczaje" należą przy tym do tzw. klauzul generalnych, wymagającym każdorazowej interpretacji w celu ich skonfrontowania z zaistniałym w sprawie stanem faktycznym. W doktrynie przyjmuje się, że znak towarowy jest sprzeczny z porządkiem publicznym, jeśli narusza normy obowiązującego prawa (por. U. Promińska (w:) Prawo własności przemysłowej, s. 203; M. Andrzejewski, P. Kostański (w:) Komentarz, s. 819-820). Ocena sprzeczności znaku z porządkiem publicznym powinna być przeprowadzana w odniesieniu do norm prawa obowiązujących na terytorium RP w dniu zgłoszenia danego oznaczenia do rejestracji, jako dacie właściwej dla dokonania oceny zdolności rejestrowej danego oznaczenia (zob. K. Szczepanowska-Kozłowska (w:) System Prawa Prywatnego, t. 14B, s. 606). Z kolei za znak sprzeczny z dobrymi obyczajami uznać należy taką jego postać, która narusza ogólnie przyjęte i akceptowane w danym społeczeństwie reguły postępowania. Niezwykle istotnym jest, że znak towarowy służy co prawda przedsiębiorcy do odróżnienia swoich towarów od innych występujących na rynku, to jednak oznaczenie to jest przeznaczone dla przeciętnego odbiorcy towarów opatrzonych znakiem i z jego punktu widzenia należałoby oceniać, czy nie narusza ono dobrych obyczajów przyjętych w danej społeczności. Oznacza to, że zakaz rejestracji oznaczeń naruszających dobre obyczaje związany jest z ochroną interesu publicznego, rozumianego jako interes ogółu społeczeństwa, który powinien być chroniony przed używaniem oznaczeń naruszających wyznaczoną w danym społeczeństwie hierarchię wartości. Za przykładowo sprzeczne z dobrymi obyczajami uważa się w doktrynie polskiej oznaczenia o wulgarnej treści lub formie, a także znaki o treści lub formie obraźliwej (P. Kostański, Prawo własności przemysłowej. Komentarz, Warszawa 2010). Zdaniem Sądu, z opisanego unormowania, ani z zaistniałego na jego tle orzecznictwa nie wynika, aby dla zastosowania sankcji w postaci odmowy rejestracji znaku towarowego niezbędne było stwierdzenie, że jest on wręcz obraźliwy dla danej grupy ludzi, a tym bardziej, by jego cechy wyczerpywały znamiona z art. 216 kk (przestępstwo zniewagi). Pojęcia określenia "porządek publiczny" oraz "dobre obyczaje" należy zatem uznać za szersze, niż definicja zawarta w ww. przepisie prawa karnego i wymagają każdorazowego odniesienia do relewantnej grupy odbiorców, dla których jest przeznaczone dane oznaczenia. Zdaniem Sądu, w świetle orzecznictwa sądów administracyjnych uprawniony jest pogląd, ze sprzeczność z porządkiem publicznym może dotyczyć wyrażenia złożonego z kilku wyrazów, w którym jeden tylko z jego elementów jest sprzeczny z dobrymi obyczajami i porządkiem publicznym, zaś pozostałe elementy są neutralne, o ile kwestionowany element pozostaje w tym związku rozpoznawalny (vide – wyrok NSA z 14 lutego 2019 r. w sprawie sygn. akt: II GSK 5758/16, akceptujący wywody WSA w Warszawie, zawarte w wyroku z dnia 7 września 2016 r. w sprawie sygn. akt: VI SA/Wa 477/1). W przedmiotowej sprawie odmowa rejestracji zgłoszonego przez skarżącą znaku towarowego wynika z uznania przez Urząd Patentowy RP jego sprzeczności zarówno z porządkiem publicznym, jak i dobrymi obyczajami, z uwagi na użycie w nim związku frazeologicznego "[...]". Zdaniem organu, wyrażenie to będzie odbierane przez część odbiorców, jako wulgaryzm, z uwagi na osobę [...], która jest w Polsce otaczana szacunkiem i czcią, co oznacza to, że w odbiorze niektórych osób, połączenie tego słowa z określeniem "[...]" będzie przyjęte negatywnie, z uwagi na użyty w nim wulgaryzm. Zdaniem Sądu, z powyższym stanowiskiem należy się zgodzić. Przede wszystkim zaznaczenia wymaga, iż stanowisku temu nie przeczy racja leżąca po stronie skarżącej, iż z całą pewnością istnieje taka grupa społeczeństwa, która nie dostrzega wulgaryzmu w wyrażeniu "[...]". Dotyczy to w większości osób, które są nastawione na odbiór używanego już w obrocie gospodarczym w funkcji reklamującej usługi z branży fitness, kojarzące je ze zdrowym trybem życia. Te osoby z pewnością dostrzegłyby towarzyszący wyrażeniu "[...]" słowo "fit", wskazujące na zdrowy styl życia. Należy przyznać rację skarżącej, iż w tym kręgu osób, odbiór związku frazeologicznego użytego w zgłoszonym znaku, czyli "[...]", jest zapewne neutralny, lub wręcz pozytywny. Odbiór byłby taki, jak chce skarżąca – w rozumieniu zmierzającym do opisania owej "[...]" (kobiety) jako osoby zmotywowanej do korzystania z ćwiczeń fizycznych, programów dietetycznych itp., czyli szeroko rozumianej aktywności o charakterze prozdrowotnym. Istnieje jednak niewątpliwie również grupa osób, które wyrażenie to odbierze jako wulgarne i sprzeczne z dobrymi obyczajami, czego nie zniweluje użyte w początkowej części wyrażenia słowo "fit". Osoby te nie muszą należeć do odbiorców usług branży fitness, gdyż, jak słusznie zauważył organ, grupa docelowych odbiorców jest szersza i obejmuje także osoby, które będą się z tego rodzaju środowiskiem stykać z rozmaitych powodów, np. będąc dostawcami towarów niezbędnych do prowadzenia tych usług, czy po prostu przypadkowo na taki znak towarowy napotykając. Ze znakami na rynku stykają się bowiem nie tylko podmioty, do których adresowane są towary, czy usługi. Znaki mogą być uznane np. za obraźliwe również przez osoby, które natykają się na nie przypadkowo (vide - wyrok TSUE z dnia 05.10.2011 r. w sprawie T-526/09 PAKI, wyrok TSUE z dnia 26.09.2011 r. w sprawie T-266/13 CURVE). Z tego względu znaki zawierające np. treści rasistowskie, będą sprzeczne z dobrymi obyczajami niezależnie od towarów do oznaczania których zostały zgłoszone [zob. wyrok TSUE z dnia 05.10.2011 r. w sprawie T-526/09 PAKI]. Biorąc pod uwagę towary i usługi znaku zgłoszonego, w niniejszej sprawie mamy do czynienia z bardzo szerokim kręgiem odbiorców. Jak wyżej zaznaczono, ocena, czy dane oznaczenie może zostać uznane za np. obraźliwe, czy wulgarne może być różna, w zależności od odbiorcy. Przy badaniu znaków Urząd Patentowy, mając na względzie orzecznictwo, bierze co do zasady pod uwagę sposób postrzegania osób posiadających przeciętny próg wrażliwości, (wyrok TSUE z dnia 20.09.2011 r. w sprawie T-232/10]). Należy zatem zaaprobować wywody organu, iż, nawet w kontekście związanym z branżą fitness, użycie wyrażenia "[...]" może być przez pewną część społeczeństwa uznane za sprzeczne z dobrymi obyczajami oraz porządkiem publicznym. Zarzuty zawarte w skardze w ocenie Sądu nie zasługują na uwzględnienie. Odnośnie zarzutu naruszenia dyspozycji art.77 § 1 kpa należy stwierdzić, iż organ wziął pod uwagę cały materiał dowodowy zgromadzony w sprawie poddając go należytej analizie. Zaskarżona decyzja zawierała także prawidłowe uzasadnienie, a tym samym nie naruszała art. 107 § 3 kpa. Nie doszło też do naruszenia art. 80 kpa, należy bowiem stwierdzić, iż ocena stanu faktycznego i ocena materiału dowodowego w przedmiotowej sprawie została przeprowadzona prawidłowo. Zgłoszony znak został oceniony w całokształcie wszystkich elementów, a przy wydawaniu decyzji uwzględniono dotychczasową praktykę i stosowne orzecznictwo. Dokonana przez organ wykładnia przepisu art.129(1) ust. 1 pkt 7 p.w.p., także nie budzi zastrzeżeń Sądu. Reasumując, nie można odmówić racji stwierdzeniu organu, iż przez osoby, dla których wartością jest szacunek należny matce, skojarzenie wyrażenia: "[...]" ze słowem "[...]" byłoby odebrane jako niedopuszczalne, czy wręcz obraźliwe. Dodanie do określenia "[...]" określenia "fit" w odbiorze tego kręgu osób nie niwelowałoby pejoratywnego wydźwięku tego związku frazeologicznego jako całości. Nie można nie uwzględnić negatywnego odbioru przez część społeczeństwa, która nie chce, aby ich dzieci łączyły określenie "[...]" z pojęciem "[...]", czy nawet "[...]". Należy podkreślić, że znak jest przeznaczony do oznaczania towarów i usług kierowanych do ogółu społeczeństwa. Mogą się z nim przypadkowo stykać także dzieci i pod wpływem reklamy powtarzać zestawienie "[...]", czy choćby "[...]", co jest nie do przyjęcia dla pewnej części społeczeństwa. Zdaniem Sądu, dodatkowo można by się zastanowić, czy użycie słowa "[...]", "[...]", w żartobliwym, czy też nawet w zamierzeniu pozytywnym przekazie reklamowym, nie godzi w dobra osobiste grup ludzi, dotkniętych chorobami psychicznymi. Jednakże rozważania w tym przedmiocie wykraczają poza ramy rozpoznawanej sprawy. Wobec powyższego zaskarżona decyzja odmawiająca udzielenia prawa ochronnego na przedmiotowe oznaczenie jest zgodna z dyspozycją art.129(1) ust.1 pkt 7 ustawy Prawo własności przemysłowej. Z tych wszystkich względów, na podstawie art. 151 p.p.s.a., Sąd orzekł, jak w sentencji. |
||||